https://www.tlpoker.pl/


LP international Poland    Kontakt            Użytkownicy: 42 Aktywnych, 0 Zalogowanych - Godzina: 12:57
Poker Nowości








TLP Avatary Pokerstars:


Zycie na badbeacie!

Nowy na TLPoker? Zarejestruj się za darmo!
rss
Las Vegas 2oo9
  Ciejas, Jul 20 2009

Witam,
nie chcialo mi sie pisac z Vegas, wiec teraz znalazlem czas i (glownie) checi, wiec oto relacja z Las Vegas 2009 by Ciejas

Day 1
Po jednodniowym pobycie w dosc obskurwnym hoteliku na przedmiesciach Londynu, przyszedl czas na wylot do miejsca docelowego. Przy yblismy na lotnisko prawie na czas i byla weryfikacja graczy Paradise. Ciejas, wydawac by sie moglo, juz na poczatku dostal hotruna bo zostal mu przydzielony zapegrejdowany room w Planet Hollywood [tylko 8 szczesliwcow go dostawalo]. Oczekujac na wejscie na poklad ja wraz z Radem i Lubczykiem aka Billonem walnelismy jakies piwsko, na pokladzie rowniez raczylismy sie darmowymi drinami. Wypilismy ich kilka, ale jak juz chcielismy kupic litrowego Absoluta za 10 funa, Pani nie chciala nam sprzedac bo mowila ze sie ujebiemy za bardzo... Badbeat+1. A podroz dluga i meczaca i bez % ani rusz. No ale musielismy przezyc bez. Po przylocie czekal juz na nas autokar do Planet Hollywood.





W PH zostalismy powitani w specjalnym pokoju Paradise, gdzie raczylismy sie drinami i dostalismy karty do roomow. Ja do mojego lepszego pokoju, ktory procz tego, ze byl troche wiekszy, mial w chujowym miejscu polozony tv, 2 umywalki i nie odbieral neta, ktorego kupilem z Lubczykiem i Radem [oni mieli roomy obok siebie i im lapalo. Badbeat+1. Po check-inie poszlismy na rollercoastera, a nastepnie spac, by w nocy ok 3 wstac... Tak miedzy wierszami, taki mialem widok z pokoju:



Day 2
Po pobudce o 3 w nocy Lubczyk zadzwonil do Rada i pojechalismy do niego na cashe nl200$ do Venetiana [byl tam rowniez Czaki]. Lubczyk dostal chujowego runa i oddal 700$ grajac do 9. Ja zaczal sesje zajebiscie majac juz +500 ale znow alkohol wzial gore i wypiwszy z 15 drinow vooda+redbull i posiadajac stacka juz ok 380 pokusilem o ciekawy blef na Czakim. Akcja byla cos w stylu Czaki straddle, Rado doklada, ja tez z 85o bodajze. I na stole 8922K bije 35, Czaki 85, myslalem ze juz gramy tylko my, ale byl tez Rado ktory uderzyl za 200. Ja myslalem ze jestem ja i Czaki i odwaznym pushem go wypchne, wiec allin, Czaki tez allin za 400 cos, Rado z bolem zrzucil 88. Zjebanie zycia z mojej strony, nie pije juz tyle jak gram. Online umiem sie hamowac, offline nie... Rado jak sie okazalo zrzucil najlepsza reke, bo Czaki mial "tylko" 29o ze straddla :D Potem przegralem 2 pairs vs FD, KK vs AK i zaczalem pierwszy dzien konczac o 15.30 od -600. Z Radem i Lubczykiem od tej pory prowadzilismy korespondencyjny pojedynek kto odda w Vegas na cashu najwiecej...

Day 3
Dnia trzeciego zmotywowany bylem do odrobienia strat. Pierwsza sesja na stole bez wiekszych fishow w PH zakonczona na +100. Potem poszlismy do jakiegos O'Shea Casino i gralismy prawie ze na ulicy, bo stoly byly zaraz na wejsciu. Tam dostalem soczystego badbeata i nie wiedzialem jeszcze, ze tego dnia nie zalicza do zbyt udanych rowniez... Chytrze zlimpowalem 77 z buttona na set mining i wyszedl flop J37 dwa piki. Sb bet, bb raise, ja reriase. Turn K. BB allin ja call. BB pokazuje K3 w pikach, river K. Badbeat +1. No nic, wrocilismy do PH. Rado poszedl gdzies w pizdziec, Lubczyk spac, a ja na casha. Oczywiscie zaczalem sesje od plusa, ale dostalem 3 soczyste suckouty:
1.A8 bet z co, limper utg call, flop a87 2 kiery. On bet, ja raise, on allin ja call. Mowie bez kiera, bez kiera, ale turn kier, river kier. Pokazal "tylko" A7, wiec 2 pary z flopa, ale za to 7 w kierze ktorego ja nie posiadalem ;]
2.calluje bet fisha z utg majac 44 na btn. flop k4j. on robi cbet ja soczysty raise liczac ze ma K. On call. Zajebiscie. Turn K. Mowie "mam Cie!". On leaduje, ewidentnie AK. Ja push za 250, on insta call. River J i mina mi zrzedla troche. Pokazal AK... ;]
3. Doslownie had pozniej, mam AA na utg. Daje limp, sa 2 inne lipny, fishowaty agresor nabudowany na utg daje 12. Ja push, inny fish push za 60 i agrsywny fish call. Pokazlaismy handy pf. AA vs KQs vs KTo. Flop 672 dawal nadzieje ze jakims cudem utrzymam asy, ale turn 8 river 9 szybko sprowadzily mnie na ziemie. Potem na flop 458 nie umialem zrzucic KK na nita bo juz bylem na tilcie i skonczylem dzien na -800. VEGAS BABY! Ale czemu akurat mi takie cos? Juz nie bede narzekal ze soft rigged, bede narzekal ze jestem przeklety ;] Cale zycie na badbeacie... Ujebalem i poszedlem spac.

Day 4
Budze sie jakos ok 12 w nocy, ide po wode bo mnie suszy, a tu SirMario z Pawlem [ktory mial na imie Marcin] mowia ze ida do Stratosfery. Zaajebisty budynek - wieza widokowa z mini wesolymi miasteczkiem na szczycie. Pojechalem sobie na jednej i bylo fajnie. Powiedzialem sobie ze wroce z aparatem z Lubczykiem i pojedziemy wszystkie trzy karuzele. Wracajac z SirMariem i pewnym Slawkiem murzyn z taxi polecil nam fast food In'N'Out Burger. Poszlismy. Wnetrze wygladalo jak obskurwna speluna z filmow amerykanskich ale w sumie taka byla. Mi sie jednak klimat podobal w srodku. Ameryka! Mimo ze 90% ludzi to jacys imigranci ze wschodu i meksyku. Potem nie mogac znalezc drogi do PH wpadlismy n chwile do RIO, ale tylko zobaczyc w srodku jak wyglada kasyno, w ktorym zagramy WSOPA. Poszlismy, wrocilismy taxa, ziomek nie dosc ze jechal dziwnie naokolo to jeszcze sie domagal napiwku, bezposredni dosc. No to mu dali chlopaki i wrocilismy. SPalem do poludnia potem nie wiem co sie dzialo. Wieczorem poszlismy z Lubczykiem na mistrz kolacje do resteuracji w stylu Country, zajebiste jedzenie za 25$ na glowe. Outback Steakhouse czy jakos tam - polecam Nastepnie nazarci w ch... tzn najedzenia bardzo poszlismy spac bo juz jutro WSOP...





Day 5




O 11 czekal autobus do RIO wiozacy graczy Paradise na WSOP. Wiekszosc ubrala smieszne koszulku Paradise + biale czapeczki, ale widzac taka grupke kojarzaca mi sie z jakas oznakowana specjalnie wycieczka downow, nie zkaladalem ciuchow Paradise, nakleilem na koszulke tylko naklejke. W RIO piwsko na odwage i shuffle up and deal! Pierwszy moj stolik byl dosc slaby, po dwoch lvlach z poczatkowego stacka 4,5k mialem 6,5. Potem stol zlikwidowano. Poszedlem na inny stolik, gdzie byli tacy gracze jakich lubie, limp/callerzy i fold. Z pamietliwych rozdan na tym stole:
1.Mam ok 6k jestem na bb blindy 100/200. Weak player z Utg+1 minirasie 400, deep gracz z btn call, ja mowie "a se dorzuce 200 do takiej puli" i dorzucam z j4o ;] Flop T44. Utg allin za 3k, btn insta call, ja insta push. Btn mysli mysli i w koncu zrzuca KT. Utg+1 pokazuje AT. One time! mowie sobie. turn wksakuje K, river zas... T! Krzyknalem polskie "kurwa", btn jeszcze glosniej "fuck", stol popatrzyl z niedowierzaniem i tyle. Zdzarza sie. Badbeat+1 & fold pf, dostal kare ciejas fish :D
2.Jakies tam z LP bety na steala i cbety mi sie udawaly i doszedlem do poziomu 4,5 na tym samym lvlu. Wskoczylo 150/300 ante 25. Bije z MP 89s do 700. Tylko bb doklada. Stol 877. Ziom dosc spokojny leaduje za 1000, ja insta push, liczac ze wygladam na overpare i zrzuci ta 8. Akurat jego na takie rozegranie 7 byl nie stawial. On mysli mysli i dorzuca z J8o. Sick! Ale turn 7 mnie ratuje i mamy splita.
3.Z 2 rece pozniej mam na utg JJ. Bije 700, gosc za mna nieznany call, bb allin za 3k. No troche mniej niz ja ma, ja mam z 5k. Calluje, limper fold. Wygrywam waznego flipa JJ vs AK i wskakuje na ok 12k.
4. Znow dostaje JJ chwile pozniej, jednoczesnie jest to 4 hand jaki podbijam za 700. Wszyscy fold az do bb tkory wsuwa za 9k :| Mysle mysle i zrzucilem, ale to rozdanie najwiecej mi dalo do myslenia. Wiedzac ze tyle podbijam mogl nie wytrzymac i pushowac takie handy jak 99 czy TT, w gorszym wypadku AK,AQ. Lepszych chyba by tak nie wsuwal bo to przeciez mega donkoerskie i traci value, a ten ziomek az takim wielkim odkniem nie byl... Nie wiem. Rado i Lubczyk mowili ze chyba by callneli.
5. Rozdanie przed przerwa agerywny ziom wykorzystujacy pozycje 600 z btn. Ja z bb widze A8s mysle ze jestem lepszy i raise 2200 total. On call. Stol KJx 2 piki. Mysle "przeczekam pokazujac ze slowplay'uje KK albo JJ kontrolujac pota [przy okazji. Daje check on 2000 ja call. Wskakuje blotka na turn. Teraz juz jak nie zabetuje moge przegrac, wiec chce wywrzec presje i bije 3700. On impulsywnie zrzuca. Nie wiem czy taka linia dobra ale sie udalo. Stack ponad sredni.
6. Po kilku rekach po przerwie i w miedzyczasie wygranej 3-way puli dostajena utg QQ. Betuje 1300 na 200/400, wszyscy fold az do dosc murowatego goscia z ktorym gralem na pierwszym stoliku ktory dorzuca z BB zostawiajac sobie 5k. Flop blotki z 9 high bb check i ja nauczony chytrosci od Rada [:D] rowniez chytrze przeczekalem swoje damy. Turn wskakuje T i ziomek insta push over pot za 5k. Ja mam nadzieje ze ma 9 lub T i call. Pokazal JTs i za 10 sekund ogloszony sit open
7. Po tym rozdaniu zostalem przeniesiona na bardzo solidny stol z Paulem Wasicka na czele Karta nie szla, a jak dochodzilo do SD miedzy graczami kazdy mial monstera wiec ciezko bylo cokolwiek pograc. Probowalem kradziezy, ale murek na shorcie akurat na mnie 2x sie podwoil ze swoim Ax+1 na moje Ax. Minela godzina a ja topnialem coraz bardziej. Stack wynosil juz ponizej sredniej.
8. Stack niebezpiecznie topnial, widze na sb k7s. Wszyscy fold do Wasicki, ktory limpuje na co. Ja dorzucam bb check. W koncu jakis flop. Wyskakuje j62 2 kiery. Juz majac stack w okolicy 15bb postanowilem ze sie nawet moge zestackowac na tym stole. Ale chytrze czekam, bb tez, Wasicka maly bet to ja go 3bet. Bb fold i Wasicka chwile udaje ze mysli i tez fold. Pokazalem mu nie wiem po co, ze mialem k7s wiec nawet dobrze by bylo, gdyby mi sie cos nie pojebalo, bo mialem k7o i Wasicka burknal pod nosem i mowil zebym juz go nie blefowal :D
9. Topnialem topnialem az majac 12bb przeszedlem na inny stol. Siedzialem na sb kiedy ziomek z co majacy 4bb pushuje, a ja uznaje ze a3 wystarczy zeby tez puyshowac. Utrzymuje sie vs QJ shorta i zyskuje troche chipsow. Niestety hand potem bije za 3bb z A4o, ale jakis rumun rzuca z blinda z 15bb to fold. Majac ok 13bb pushuje z co z 66 i na szczescie lub nie sprawdza sb. Pokazuje 88, mowie w mysli gromkie "kurwa:/" ale gdy wskakuje flop j62 jest git. Lecz krupierka na turnie wyklada 2outerowa 8 opponenta i caly stol robi "ołłłłł". Moje "kurwa" w tym momencie wydobylo sie nazewnatrz ale nie pomoglo ostatniej 6 wypasc na river i odpadam 6 min przed koncem dnia jako 352.

Turniej zagralem dobrze. Jestem zadowolony. Nie czulem zadnej presji, agresja byla madra i ponadprzecietna w tej murowni przez co fajnie sie budowalo stack. Niestety bezkarcie w przedostatnim stole + dobra gra rywali sprawily ze szybko zszedlem na shorta i A-game odpadl. Moze moglem lepiej zagrac na przedostatnim stole, moze bardziej agresywniej i ryzykowniej, ale teraz moge tylko gdybac. Dlugo analizowalem swoje rozdania i mysle ze o jakies doswiadczenia jestem bogatszy choc szkoda ze nie zrobilem tego suckouta bo wtedy bym dotarl do kasy zapewne. No ale trudno...



Day 6
W zasadzie nic sie nie dzialo. Albo juz zwyczajowo nie pamietam zeby cos sie dzialo bo lekko opozniona ta moja relacja :D Poza dwoma faktami. Zmeczeni zyciem juz i ta duchotą panujaca 24/h w Vegas pojechalismy z Lubczykiem na cashe do kasyna starych dziadkow, czytaj do Sahary. Pogralismy troche cashe, wyszlismy troche zarobieni, ale bez fajerowerkow. Mario na nas czekal jak gralismy cashe cierpliwie zebysmy pojechali z nim do Stratosfery bo taki zreszta mielismy plan. No to pojechalismy. Mario spokojny czlowiek chcial wejsc tylko na wieze widokowa, a ja z Lubczynskim kupilismy ticket na wieze + na kazda z 3 karuzel. Mario mowil ze poczeka znow, a my ze sproboujemy sie spieszyc. Ale ze zeszlo nam tak z 2,5h tak jak sie spodziewaliswmy Maria juz nie bylo, po jakiejs godzinie sie zawinal - i tak cierpliwy :D Co do karuzel to zajebista rzecz i kazdemu polecam kto bedzie - nie mozna ominac. Trzy zajebiste karuzele na wiezy 130 metrow, z ktorych wrazen nie da sie opisac, 33$ jakos total za wieze i karuzele to naprawde nie duzo jak na takie wrazenia.
1.Big Shot - taka petarda, ktora Cie zajebiscie szybko wywala w gore potem w dol, potem jeszcze raz tak samo. Dobre ale i tak najgorsze z tych trzech.
2.X Scream - to juz mocne, wagoniki jak od rollercoastera ktore wysuwaja sie nad 130metrowa przepasc podjezdzaja do gory i potem jedziesz z 10 metrow w dol szybko i nad przepascia sie zatrzymuja; mistrz sprawa, a my zeby spotengowac doznania :D wsiadlismy do wagonikow na samym przodzie.
3.Insanity - rowniez mocarz, wagoniki ktore sie szybko kreca dookola przy kacie nachylenia 60 stopni; nie byloby w tym nic takiego gdyby nie fakt ze rowniez maszynka wysuwa nas poza wieze i kreci 130m nad ziemia :D masakra, mozna sobie obejrzec na necie filmiki z kazdej z tych karuzel. Wracaj wskoczylismy do Rio zobaczyc koncowke naszego Eventu. KOnczyl sie rowniez event HORSE i widzialem z tych bardziej mi znanych Deeb i Hansena. Poza tym w Vegas podczas mojego eventu widzialem Esfandiariego na cashu, Raymera w holu i wspomnianego Wasicke przy moim stole.

Day 7 & 8
Mielismy isc z Lubczykiem na strzelcine z Mario ale jednak nam sie odwidzialo i wracajac zahaczylismy o gokarty, gdzie kupilismy po 2 przejazdy. Wracajac zdazylismy na codzienny pokaz fontanny Bellagio o 21. Zajebista sprawa, malo co mnie ekscytuje, a to naprawde bylo cos!Nastepnie mielismy isc w koncu na balety, ale poszlismy skomnsumowac tradyjnie cos w Outback Steakhouse i o dziwo nie mialem na nic sily bo sie na sile nazarlem. Poszlismy do jednego niby lokalu ale bylo pusto to juz zrezygnowalem bo na sile nie chcialo mi sie, mimo ze Vegas. Lubczyk pomarudzil i wrocilismy. Za rok pod wzgledem baletowym bedzie lepiej :D Dnia 8. mialem samolot do Minnesoty, nie wracalem z reszta. Korzystajac z okazji pobytu w USA nie moglem pogardzic moja rodzinka z Rochester i do 27 lipca tam wlasnie bede i stamtad pisze tego bloga.
Dodam jeszcze na koncu relacji z Vegas, ze pojedynek o miano najbogatszy turysta z Polski, czytaj. kto przegra najwiecej na cashu, wygral Ciejas! Oddal on 1400$ total, Rado oddal ok 1000 (no i 300 na buyin do tura ale sie nie liczy), a biedakiem ktory nie przyjechal rozdawac pieniedzy okazal sie Lubczyk, ktory wyszedl, ztego co mowil, idealnie co do dolara na 0.
Jeszcze pare fotek takich, ktore nie wiedzialem do ktorego dnia wrzucic, bo z czasem mi sie pomylilo co kiedy bylo








Rochester & poker online.
Bedac juz tutaj, oczywiscie poza atrakcjami amerykanskimi, poza zyciem towarzyskim z kuzynami i wieczornym piciem, bylem nastawiony na gre online. Chcialem grac na b2b na ktorym zaisntalowane mam juz HeM, bo slyszalem ze na bossie nie dziala. Potem jednak doszedl mnie sluch ze jednak dziala, ale nie chce mi sie jakos bawic w konfiguracje bo mnie szlag trafia z configiem tych trackerow. Dlatego zamiast nl200 gram sobie na paradise nl100 bez statow. Na paradise, gdyz przy odpaleniu softu b2b wyskakuje komunikat ze poker online is prohibited by law i nici z b2b Ale tak w telegraficznym skrocie nie narzekam - jestem zarobiony po 2 tyg gry nl100 20+ bi. A i dodam plus gry z USA. Otoz w Polsce czesto gralem malo, gdyz moj tryb zycia nocny sprawial, ze codziennie prawie pilem i wracajac do domu po spozyciu nie odpalalem pokera, bo po pijaku nie gram. Jestem jaki jestem, ale tego trzymam sie i wychodzi mi to swietnie. Wracajac do plusu gry z USA - czas tutaj jest 7h do tylu, stad gdy u mnie jest srodek dnia i wieczor, w Europie jest noc i wiecej fishostwa na stolikach. Dlatego za dnia gram, wieczorem %% itp Zyc nie umierac. W Polsce znajac siebie znowu wieczorami bede poza domem a wracajac nie bede gral i pozostanie mi gra z regami w dzien. No ale sam sobie matol wybral ze bedzie tak a nie inaczej.

I to w sumie na tyle by bylo. Po powrocie maly sukces Zubera obudzil we mnie motywacje do grania satelitek do EMOP Malta, jesli sie uda wygrac to git, jesli nie to USOP Krakow pozostanie mi wygrac na otarcie lez :D Mialem poza tym chory sen ze zginalem w katastrofie samolotowej lecac do NY podczas powrotu do Polski. Sen glupi i chory, ale pierwszy raz mi sie snilo ze zginalem :D Jeszcze lece airbusem, ktore ciagle slysze ze sie rozbijaja gdzies ;] Sam sobie uroilem cos chorego i mimo, ze lubie adrenaline bede sie normalnie bal leciec do NY (bo stamtad lece do Wa-wy) :D

Domyslam sie, ze ta relacja traci na atrakcyjnosci przez mnostwo emotek, ktore mechanicznie wciskam, no ale przynajmniej nie jest taka powazna i ponura, a pisze ja glownie dla siebie na pamiatke USA, zeby kiedys sobie powspominac jak to bylo, ale mam nadzieje ze udalo sie komus przeczytac do konca. A za rok co? Mam nadzieje, ze repeat. Bo warto..

I juz naprawde na koniec dwa filmiki z fontanny z Bellagio




Pozdro



0 votes

Komentarze (9)


One time baby!
  Ciejas, Jun 22 2009

Witam po kolejnej dlugiej przerwie...
A jako ze dluga przerwa to i dluzszy wpis

Zaczynajac ten wpis chcialbym po raz kolejny sobie obiecac, ze bede staral sie czesciej aktualizowac bloga. Pare razy juz sobie to obiecywalem, ale bez sukcesow jakichs wybitnych w grze, po prostu pisac mi sie nie chcialo.
Lecz teraz, mam nadzieje, ze w koncu sie uda... I tym razem moze nie rzuce slow na wiatr.. A to za sprawą CZERWCA, ktory przyniosl wiele nowego w mojej pokerowej karierze, wiele swiezosci, lepsze morale, chec do zycia - kamien milowy jednym slowem

Ale zacznijmy od poczatku...

Od poczatku roku do poczatku maja moj roll stal w miejscu. Nie bylo tragedii, poniewaz regularny rb z nl100 i 200e dawal zycie na godziwym poziomie. Na poczatku maja bylem o krok od wygrania pakietu na WSOP, ale kilka bledow na deepie, troche pecha i jednoczesnie odpadlem drugi przed bubblem. Zabolalo... Reszta miesiaca wygladala jak caly rok - grindowanie nl100 i 200, wynik z gry na 0, ale rake regularnie nabijany... Moja ambicja nie chce jednak poprzestawac na staniu w miejscu - chcialem isc do gory, rozwijac sie i skillem i rollem. Nie wiedzialem juz czy cos robie zle przez nabranie zlych nawykow po seriach downswinga czy po prostu potrzebuje swiezosci psychicznej czytaj innej platformy. Zaczalem myslec o zmianie Bossmedii, na ktorej gralem od kwietnia zeszlego roku, na ktorej tak naprawde zaczela sie moja kariera na dobre. Chcialem odejsc, ale trudno bylo tak po prostu odejsc z Paradise, ktore dawalo dobre warunki, dobrze traktowalo graczy i te stoly 5handed... Aczkolwiek jednak w koncu sie przelamalem i z poczatkiem czerwca obiecalem sobie odejsc i przekonac sie czy zmiana softu pomoze...

I tak z poczatkiem czerwca przerzucilem sie na b2b na Frontbet. Mialem obawy co do tego ruchu, gdyz juz kiedys b2b szybko mnie zniechecilo do siebie, no ale jednak oferta rb mnie skusila i postanowilem sprobowac - najwyzej bedzie to tylko przystanek w karierze po raz kolejny I to co sie dzialo pierwsze dni czerwca to cud miod -> 10bi na nl100, 10bi na nl200 -> i w koncu jestesmy z samej gry +3k euro, w koncu pokonujemy magiczna granice bankrolla siegajaca 12k Kolejne dni juz nie byly tak udane, ale kazda sesja prawie konczyla sie lekkim plusem. Wiem, wiem napewno zasluga rusha, ale pomoglo to mi uwierzyc w siebie na nowo.

Zachwytom i radosci nie bylo konca, bo brakowalo takiego miesiaca, az tu nagle do tego tortu szczescia postawiona zostala wisienka na owym torcie - Z NIEBA SPADA W KONCU UPRAGNIONY PAKIET DO VEGAS! I TAK JESTEM JEDNYM Z 8-OSOBOWEJ EKIPY PARADISE, KTORA LECI DO VEGAS NA WSOP! :D
Ponadto ekipe z tlpoker uzupelniaja SirMario, Lubczyk i Rado, ktorych juz poznalem, wiec szykuje sie dobry wyjazd! Gramy w evencie NLHE 1500$. Moim celem tam nie jest zadne bycie w kasie - celem jest zostac pierwszym polakiem w historii z bransoletka WSOP Trzeba mierzyc wysoko, a do tego musze wierzyc ze moje ostatnie fatum, ktore ciazy nade mna w turniejach live jest po to, by tam mi wariancja wszystko wynagrodzila


Tak wiec pokerowo czerwiec 2009 zostanie przeze mnie zapamietany jako jeden z wazniejszych, a mam nadzieje, ze przez Vegas [WSOP+cashe] LIPIEC bedzie jeszcze wazniejszy Tyle szczescia jednak co mnie spotkalo w czerwcu, musialo pozostawic slad w innych aspektach zycia -> moja sytuacja na uczelni juz jest dramatyczna, a wyjazd na chwile przed sesja, podczas gdy nie mam zaliczonych nawet wszystkich cwiczen moze mi przynies w konsekwencji nawet powtorke roku. Nie tak mialo sie tyo potoczyc, ale majac przed oczami Vegas i spelnienie marzen, nie umiem myslec zbyt racjonalnie. Taki wyjazd moze sie predko nie powtorzyc, a wieczny student to zaden wstyd, kiedys w koncu sie studia skonczy :D
Tym bardziej ze w USA mam ciotke i po na pewno zajebistym tygodniu w Vegas lece do Minesoty wlasnie do rodzinki na jakis miesiac. Wiec wakacje zycia pelna para przede mna! Zyc nie umierac! ONE TIME!

I to by bylo na tyle. Jak mowilem taki, zaistnialy ostatnio, obrot sprawy mam nadzieje sprawi, iz bede przykladal sie do prowadzenia bloga nie tyle co dla kogos, ale dla siebie. Regularne wpisy kulturalne, nie pisane z CAPSLOCKIEM na tilcie, poprawia napewno samokontrole i wprowadza lepsza dyscypline. Wiec koncze pisac co bedzie, po prostu teraz obiecuje sobie regularne wpisy. Mam nadzieje ze znajde w Vegas wolna chwile i kolejna notka bedzie mini relacja ze stolicy hazardu

Tymczasem pozdro dla wszystkich,
Ciejas (ktory sobie ciagle pod nosem mowi VEGAS BABY! :D)

***Wpis napisany w piatek, ale ze wzgledu na pad neta nie moglem go wtedy wrzucic wiec zapisalem sobie w notatniku coby nie zmarnowac swoich wypocin A dodaje teraz bo zapomnialem o nim.
W miedzyczasie od wpisu, rowniez w piatek, bylem w Ostravie gdzie jakis czas temu wygralem po raz kolejny satelitke. Turniej 750k CK GTD, nie zagralem go zle, ale odpadlem dosc szybko, wiec turniej bez historii. No to teraz juz naprawde tyle i daje w tym momencie "kilk" w celu publikacji ***

Pozdro 2.



0 votes

Komentarze (15)


Pomoc ze sql
  Ciejas, Feb 12 2009

Witam,
Ten wpis nie bedzie poswiecony samej grze ale rownie waznemu watkowi pokrewnemu
Od dluzszego czasu nie moge poprawnie zainstalowac bazy postrgresql zeby moc korzystac z PT3 albo HeM, chce wyprobowac oba i sie przekonac ktory lepszy. Bo na PT2 troche juz nie ta epoka, tym bardziej ze sesje gram na stacjonarce majacej juz swoje lata i czesto wszystko strasznie muli uzwajac pt2 + 4 stoly i 2 monitory. Probowalem wielokrotnie zainstalowac ale jestem w tym temacie zielony i prosilbym kogos o jakas pomoc, bo probowalem naprawde wiele spsosobow, ale raz jakiegos wadliwego usera wyswietla, raz nagly blad, raz ze encoding nie ten.
Jak ktos jest obcykany w temacie prosze na priva zapodac gg to sie odezwe i psorubje w koncu rozwiazac problem powoli na spokojnie ;]

To tyle,
pozdro ;]

*sorry za brak estetyki i literowki ale na szybko pisalem



0 votes

Komentarze (4)


Casino & Online Poker
  Ciejas, Dec 13 2008

Witam,

Ostatni wpis nie byl bogaty w tresc ale to za sprawa badruna ktory trwa i trwa i sie nie konczy. Wciaz gram, wciaz przegrywam, KAZDA sesja na minus i gdyby nie jakis tam turek gdzie wygralem 1k E za 4 miejscie bylbym 3k do tylu, tak jestem 2k "tylko" ale i tak morale i owy run zmusily mnie zejsc nizej mimo ze mam +/- 100bi na nl100E. I tak nie gram max swojego A game'u no ale to do przelamania, ktore mam nadzieje wkrotce nastapi. To tyle, nie ma co narzekac wiecej, bo losu nie odwroce tym, moge za to zapowiedziec ze notka podsumowujaca grudzien bedzie piekna prosta w dol, choc licze po cichu ze odrobie i taki rollercoaster zrobi ze wykresik zmieni sie w hiperbolke choc troche Tyle o pokerze online.

Czas na cos live Odkad Casinos Poland we Wrocku ruszylo z inicjatywa uruchomienia pokera, glownie mam na mysli tu kesze, postanowilem sprobowac w nich swoich sil i podszkolic troche gre live, bo kuleje ona zdeka. Nie mam tej wizji, pota licze dluzej i wogole - ewidentne braki ogrania. Tydzien temu zagralem w premierowym turze, odpadlem set vs oesd dosc szybko wiec bez historii. Potem skusilem sie na nl500zl, za 400 ktore mialem w portfelu jeszcze [nie mialem w zamiarze zagrac no ale...]. Uwalilem to pf pushujac AK, lecz odwazny i dzielny pan Tadeusz mnie instant scallowal dorzucajac te 350zl [bo wczesniej raisnal 50, wiec byl juz pot commited :D]. Stol 779AK i juz raczej spokojnie odslaniam reke, ale mina mi sie zmienila diametralnie po pokazaniu 87o przez opponenta mego :D

Ale nie zamierzalem karmic dluzej ryb. Wczoraj poszedlem z mysla ze na nl500 odrobie. Byl nl1000 co mnie nie zadowolilo zbyt bo boje sie w sumie grac takie stawki, tym bardziej ze live bardziej szanuje kase niz cyferki jakies wyznaczajace roll i wygrane w necie Usiadlem wiec z 500zl i zaczalem murowac, bo bylo procz kumatych graczy 3 szalencow, oczywiscie wsrod nich Pan Tadeusz. Ale nie on byl gwiazda a inny pan, nie znam imienia. Uwalil z 15k lekka reka jak nie wiecej, no ale ja na flopie K67 jak pushuje z setem KK on sprawdza z A8 nie ma co sie dziwic :D I tak serce walic zaczelo jak turn przyniosl 5, no ale dramatu nie bylo. Wygralem 1100zl i zamierzam czesciej tam smigac, fajny nastroj i ogolnie, mimo ze tempo gry to moze z 10 rozdan/h

Taki wpis raczej o niczym, ale mnie wzielo zeby sobie napisac.

Pozdro



0 votes

Komentarze (2)


Badrun trwa
  Ciejas, Dec 10 2008

BADRUN KURWA MAC TRWA, NIC NIE MOGE PORADZIC ((((((( 2,5K NA KESZU W DUPSKO, KAZDY DRAW IM WEJDZIE, KAZDEGO MONSTER POCKETA ZLAMIA EHHHHHHHH. N/C



0 votes

Komentarze (4)


Laptop za 4k zl.
  Ciejas, Dec 09 2008

Witam,
Widzac temat ponizej ziomala zgralo mi sie rowniez z moja potrzeba tak wiec pisze i ja Moglbym sie podczepic do jego topicu, ale realia cenowe a co za tym idzie parametrowe troche inne. Wyrobilem rake z deala i moge sobie wybrac laptopa do 4k zl. Jaki polecacie? Nie chodzi tylko o pokera, ale ogolnie o uzytkowanie. Prosze tych co maja pojecie o napisanie co warto chapnac za ta kase. Cheers z gory

Edit: reflektowalbym najbardziej 15'4".



0 votes

Komentarze (4)


Oryginalnie - listopad :D
  Ciejas, Dec 02 2008

Witam, nikt przede mna tego nie zrobil wiec zdecydowalem ze podsumuje zakonczony juz miesiac listopad

No wiec grania bylo znow strasznie strasznie malo, pierwszy tydzien pocisnalem ostro ugrywajac, jak sie potem okazalo 3/4 wszystkich handow miesiaca. Druga polowa miecha bylem "na urlopie" grywajac sobie jakies tury od czasu do czasu na PS i bossie. Bez historii procz jednego, gdzie w 15k gtd 25e/rebuy bylem 12. inkasujac 181E. Boli i strata czasu zwazywszy ze wygralem niecalego BI [a w zasadzie pol BI bo zainwestowalem 75E], ze za wygrana bylo 5,45k i ze tradydycjnie udupilem coinflipa pf. No nic trudno, nie dane mi turnieje po prostu nigdy, wiec przejdzmy do keszy.

Tutaj, jak juz wspomnialem, malo gry, ale w moim przypadku malo gry oznacza przywozity wynik koncowy Moze tak powinienem grac, bo jak staram sie cisnac kilkadziesiat k handow albo jestem na 0 albo na minusie. A tak nie ide na ilosc a na jakosc - jak narazie zawsze skutecznie Nie bede przeciagal wpisu o keszowkach bo w zasadzie nie ma o czym jeszcze pisac, rak jakos mniej juz wrzucam niz wrzucalem, bo mi PT puli, mozilla muli. Malo RAMu, zbieram sie zeby podkrecic tego szmelca do 2gb chociaz ale mi to nie wychodzi i cisne na 512 z 2 monitorami i krowiastym PT. OK wiec staty, widac zroznicowanie miedzy nl100 a nl200, caly czas szlifuje szukajac optymalnego rozgrywania pod roznych rywali:




Ponadto u nas we Wroclawiu w Casinos Poland w koncu otwieraja stoliki holdemowskie. W piatek ma sie odbyc premierowy turek 100+10 a po nim keszowki. Jako ze otworzyli narazie tylko 2 stoly, miejsc w turnieju bylo raptem 20. Udalo mi sie zapisac [chyba] w ostatniej chwili jako 20ty i plan na piatkowy wieczor juz jest

No to tyle na ta chwile i pewnie, jako ze mi sie nie bedzie chcialo pisac chyba ze naprawde cos ciekawego sie wydarzy, do konca grudnia

Pozdro



0 votes

Komentarze (3)


Pazdziernik i takie tam.
  Ciejas, Nov 02 2008

Witam,
jako ze kazdy miesiac sukcesywny motywuje mnie do odnotowania tego w blogu, odnotowuje, by potem, jak znow bede na dnie, moc zobaczyc jak mi szlo :D Oczywiscie przesadzam, nigdy nie zamierzam spasc na dno

Ale do sedna: pazdziernik nie byl miesiacem, w ktorym jakos wybitnie duzo gralem. Malo siedze w domu - malo gram... Ale malo nie znaczy efektywnie. Ba, miesiac ten jest najlepszym miechem jak narazie w karierze Cos mnie tknelo nagle z dnia na dzien, i z semi-weak 21/17 zaczalem cisnac 28/25 pod koniec miecha co obfitowalo efektywna i efektowna jednoczesnie gra przy srednim bb/100 w okolicach 20. Tak wiec jestem wniebowziety zarobkami pazdziernikowymi, niedlugo wracamy na NL200E z solidnym rollem, z wysokimi moralami* i wysoka samodyscyplina.
*morale dodatkowo urosly bo znow wyszedlem na 0 z poczatkowego -7bi jakze pechowego

Screen pazdziernika ogolem:


I tutaj pamiatkowy dla siebie screen z 8bi na stole, bo lubie pobijac rekordy wlasne


Odnosnie mojej gry, teoretycznie jestem zadowolony, ale zawsze musi byc jakies ale. Sparawdzam chyba za duzo 3betow z marginalnym syfem w celu floatingu. Nie mam dokladnych statystyk jak mi to wychodzi, ale w longrunie chyba jestem na -, mozliwe ze wogole taka gra jest ev-, nie wiem... Zazwyczaj wszystko co robie to robie jako samouk i musze sie przekonac sam o czyms na wlasnej skorze, zeby wnioski wyniesc z bledow


Dodatkowo gralem dzis jakis freeroll vipowski na Paradise, gralo 36 osob, do wygrania byly 2 wyjazdy do Holandii na jakis tur Amsterdam Masters, za miejsca 3-7 ipody. Generalnie, jak to turnieje, karta nie szla, proby kradziezy jak zwykle w zlych momentach, na koniec przegralem flipa za 12bb 99 vs kjo... Ogolnie nie mam koncentracji w turniejach internetowych, moge sie starac 2h, moze mi isc, ale jedno nonszalanckie zagranie i wszystko na marne...

Mniej wiecej tyle chcialem powiedziec,
pozdro



0 votes

Komentarze (13)


Nowa jakosc
  Ciejas, Oct 26 2008

Witam,
Rzadko aktualizuje bloga, ale jak juz to robie to cos musi mnie do tego tknac
A tknela mnie porazka w sesji 3 dni temu, dzieki ktorej cos we mnie drgenlo. Zuber (pozdrawiam Cie tu :D) powiedzial mi pewna rzecz, ktora jak narazie odmienila zupelnie moja gre, z sesji na sesje zasiadl inny Ciejas nie do poznania. Przegralem w ostatniej sesji starego Ciejasa grajac 24/19/3 6bi, duzo majac sobie do zarzucenia i wtedy doszedlem do wniosku, ze taka gra jest srednio efektywna i najlepszy moment na sprobowanie czegos innego, najwyzej dluzej pogrinduje nie idac w gore.

Tak wiec zasiadlem do nastepnej sesjii zdeterminowany, ograniczajac calle betow do minimum. Liczyl sie tylko fold/raise. Nie bede tu sie wglebial dokladnie w selekcje handow bo moze kiedys i Ty czytelniku bedziesz ze mna gral przy stole :D Ale naprawde jestem zachwycony nowym stylem. Idzie mi lepiej niz powinno. Jest w tym napewno duza zasluga hotruna lekkiego, ale taka gra jeszcze bardziej ogranicza przewidywalnosc i dzieki temu trash handy zarabiaja u mnie paradoskalnie wiecej niz monster pary (AA na minusie tradycyjnie). Koncze wypowiedz, bo nie ma co sie rozisywac zanadto, ale wrzuce staty na pamiatke. Dalej bede praktykowal i doskonalil ten styl, za kilkanascie k handow postaram sie zaktualizowac jak mi idzie

Screen:


DO nastepnego, oby szybciej niz tradycyjnie
Pzdr



0 votes

Komentarze (13)


Poker to uczciwa gra, nagradza dobre decyzje.
  Ciejas, Aug 19 2008

Gralem sesje. Szybko zrobilem +500E, tak samo szybko spadlem na -1000E po paru drobnych badbeatach nie wartych wspomnien. Wrocilem juz na -300E i bylem na dobrej drodze. Spadlem znow zas na -700 i mialem wylaczyc kiedy to 2 rozdania sprawily ze telepac sie zaczalem a w sumie dobrze przyjmuje przegrane. ALE KURWA TO JEST CHORE CO SIE STALO! Wrzucam ku pamieci. Prosze nie pisac "w longrunie bedziesz na plus" bo to jest smieszne juz, i tak dlugo sie ludzilem ze w longrunie bede na plus... Dzien na -1400 i zejde na nl100 albo nawet nl50 bo psychika wlasnie ulegla destrukcji totalnej.

Oto rece, ktore zmienily moj poglad na pokera. 99 typowy badbeat, ale KJ to kurwa przesada. Nagrodzilo lamusa za czysty call asow na pf. Zal kurwa zal!

http://www.tlpoker.pl/h/44232

http://www.tlpoker.pl/h/44230



0 votes

Komentarze (16)




Poprzednia strona   Następna strona


Łatwy VIP na portfelu skrill


Streamy pokerowe



Copyright © 2020. TLPoker.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację jego regulaminu.
Serwis przeznaczony jest wyłącznie dla polskojęzycznych obywateli państw, w których uczestnictwo i reklamowanie pokera internetowego jest legalne.
Kontakt Mapa strony LiquidPoker