https://www.tlpoker.pl/


LP international Poland latinoamerica Iceland    Kontakt            Użytkownicy: 147 Aktywnych, 0 Zalogowanych - Godzina: 22:06
Poker Nowości








TLP Avatary Pokerstars:


Peaceful Grinder

Nowy na TLPoker? Zarejestruj się za darmo!
rss
Na półmetku
  makan18, Aug 14 2017

Po wielu latach zwlekania postanowiłem w końcu "przeprosić się" z portalami społecznościowymi i założyć funpage. Biorąc pod uwagę, iż bloguję na kilku portalach sam proces dodawania postów jest czasochłonny. Do końca roku będę blogował w obecnej formie prowadząc równocześnie FP, jednakże być może od przyszłego roku przerzucę się już całkowicie na media społecznościowe. Oczywiście zachęcam do naciśnięcia magicznego przycisku "like"

https://www.facebook.com/lifeontherush/


Pierwszy tydzień przy stołach, po powrocie z azjatyckiej podróży, był bardzo ciężki. Nie potrafiłem odnaleźć się w najprostszych sytuacjach, znużenie pojawiało się po zaledwie 2 godzinach gry. Problemem w braniu dłuższego urlopu od pokera jest fakt, iż po tak długiej rozłące trzeba uczyć się gry niemalże na nowo. Człowiek rdzewieje, automatyzmy ulegają zatarciu, zaczyna się kwestionować swoje decyzje w najprostszych sytuacjach, "instynkt kilera" zostaje gdzieś zatracony. Dodatkowo pojawia się nieco irracjonalna obawa, iż być może utraciliśmy to na dobre, iż już nigdy nie będziemy w stanie grać na takim poziomie jak przez rozłąką z karcianym biznesem.

W maju sprawy zaczęły nabierać lepszego obrotu. Wróciłem do swojej optymalnej formy, w czym na pewno pomógł fakt, iż był to mało wariancyjny miesiąc. Niestety w czerwcu sytuacja była zgoła odmienna. Po pierwsze gry były katastrofalne, słabi gracze zapadli się pod ziemię, znacznie przybyło natomiast graczy regularnych, w większości migrujących prawdopodobnie z P*, po wprowadzeniu systemu szkatułek niespodzianek. Od zawsze miałem problem z utrzymaniem koncentracji, gdy nie mam wystarczająco akcji. Parę lat wstecz rozgrywałem ponad 700 rozdań na godzinę, obecnie średnia to ok 300 rozdań, przy czym zdarzają się dni, po 100-150. Podczas takich sesji bardzo ciężko o utrzymanie koncentracji i zmuszenie się do siedzenia przed komputerem. Do tego czerwiec był tragiczny pod względem wyniku z gry, pierwszy w karierze z pięciocyfrowym minusem. Co prawda wg EV byłem praktycznie na 0, jednakże ciągle nie było to nic przyjemnego. Do tego bardzo dużo tiltowałem, zdecydowanie zbyt dużo. Bad run oraz słaba jakość gier zebrały swoje żniwo, do kosza poszło prawdopodobnie ok 5k$ w wyniku totalnych speewów. " I believe whatever doesn`t kill You, simply makes you... stranger" jak mawiał poeta

Brak szans na powrót południowych rynków do wspólnej puli graczy, nie napawa optymizmem. Wielokrotnie pojawiała się informacja, iż być może UK dołączy do tej inicjatywy, jednakże z ostatnich informacji wynika, iz Brytyjczycy nie zdecydowali sie na taki krok. Nie pozostaje nic innego jak tylko robić swoje i być może zbadać ofertę coraz popularniejszych poker roomów z tzw. rynków wschodzących.

Jednakże reasumując, pierwsza połowa roku była bardzo udana. Co prawda rozegrałem 440 z 500 planowanych godzin, jednakże wynik był bardzo zadowalający. Ostatecznie wg EV wygrałem prawie 85k$ post rakeback i wydaje się iż osiągnięcie 150k$ profitu jest całkiem realne. Do tego spędziłem fantastyczne 4 tygodnie w Azji, na pewno w przyszłości niejednokrotnie wrócę w ten zakątek świata.

https://scr.hu/m7dnz8

Na początku czerwca zdecydowałem się iż udam się na swoja pierwszą podróż do Las Vegas. W planach było zagranie w eventach za 1k$ i 3k$ i jeżeli forma by dopisywała, połakomienie się na udział w Main Evencie. Do tego planowałem trochę pozwiedzać, gdyż w niedalekiej odległości znajduje się Wielki Kanion, przyrodnicze marzenie mojego dzieciństwa. O tym jak potoczyła się ta wyprawa w następnym wpisie.

Z fartem.




0 votes

Komentarze (0)


Big in Japan
  makan18, Apr 27 2017

Gdybym musiał wybrać tylko jedno słowo do opisania jakim krajem jest Japonia, specyficznym wydaje się być na miejscu. Żadne miejsce, które do tej pory odwiedziłem nie różniło się tak bardzo od "zachodniego świata" - przynajmniej, pod względem mentalnym. Kraj spektakularnych wieżowców, w którym ciężko porozumieć się po angielsku nawet w hotelach czy też restauracjach. Niezwykle uczynni ludzie, zawsze skorzy do pomocy, a jednocześnie lekko zdystansowani. Japonia jest niezwykle homogenicznym krajem pod względem demografii, ponad 98% ludności stanowią rodowici mieszkańcy z dziada pradziada. Byłem zdumiony tym, iż przechadzając się ulicami Tokio, nie raz przez kilkanaście minut nie spotkałem żadnego białego człowieka.

Japońska stolica zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ład i porządek jaki panuję w tej gigantycznej metropolii budzi ogromny szacunek. Dużym zaskoczeniem było dla mnie to jak mało samochodów przemieszcza się po tokijskich ulicach. Jednakże mając tak znakomity system transportu szynowego, czterokołowiec wydaje się być jedynie niepotrzebnym problemem. System transportu publicznego który stworzyli Japończycy, powinien być wzorem do naśladowania dla każdego kraju. Kilometry podziemnych tuneli, pozwalają przemieszczań się pomiędzy kilkoma liniami znajdującymi się na jednej stacji. Również dywersyfikacja pod względem zabudowy była bardzo interesująca. 2 minutowa jazda pociągiem pozwala przenieść się z dzielnicy 30 piętrowych wieżowców, na spokojne suburbia wypełnione urokliwymi jednorodzinnymi domkami, gdzie życie zdawało się płynąć wolniej. Sposób w jaki funkcjonuje ten gigantyczny organizm jest godny podziwu.


Rzeczą, która zachwyca jest na pewno jedzenie. Sushi w barach szybkiej obsługi powala na kolana, jakość przydrożnych ramenarni jest zniewalająca, a smak przyrządzanej na własną rękę wołowiny odbiera ochotę na konsumowanie europejskich steków. Podczas podróży miałem również okazję skosztować kilkunastu ramenów, każdy kolejny różnił się od poprzedniego małym elementem, który wpływał na to , iż zwykła zupa stawała się nowym doświadczeniem kulinarnym.


+ Pokaż tekst +




Pokerowo marzec był kolejnym najlepszym miesiącem w mojej karierze. Już w miesiąc po zanotowaniu najlepszego wyniku w karierze, przyszedł jeszcze lepszy, tym bardziej symboliczny, gdyż pierwszy raz wynik EV adjusted pre-rb przekroczył 30k$. Dodając do tego fakt, iż z powodu rozpoczętej 21 marca podróży rozegrałem niespełna 70 godzin, moje adjusted hourly wyniosło prawie 500$/h. Całkiem znośnie..


post a picturecertificity.com


Jednakże w kwietniu ciężko spodziewać się wyniku zbliżonego do tego, który udało się osiągnąć w miesiącu poprzednim. W momencie pisania tego wpisu, na liczniku widnieje niespełna 10 "słabych" godzin, a 1/3 miesiąca jest już za nami. Przed wyjazdem miałem bardzo ambitne plany, byłem jednak świadom iż ciężko będzie grindować w podróży, dlatego moim celem było jedynie granie takiej ilości aby nie stracić "szarpkości". Strefa czasowa w Japonii nie była zbyt korzystna dla pokera, gdy w Europie był godzina 20, zegar w kraju kwitnącej wiśni wskazywał 3 nad ranem. Starałem się pograć nieco w godzinach porannych, po spożyciu solidnego śniadanka. (bardzo solidnego, było to najlepsze śniadanie jakie kiedykolwiek jadłem w hotelu).


photo hostingcertificity.com


Jednak w dzisiejszych czasach ciężko o dobre gry po godzinie 24, a granie 150-200 rozdań na godzinę jest dla mnie niezwykle nużącym zajęciem. Do tego płynnie przeszedłem z fazy ogingu do fazy degingu - walenie gazu było na porządku dziennym - a jak wiadomo deging jest odwiecznym przeciwnikiem sumiennego grindu. Od września ubiegłego roku pracowałem bardzo sumiennie, z przerwa jedynie na święta, dlatego zapracowałem na dłuższy urlop. Obecnie przebywam na Phuket, raju dla każdego rasowego degenerata (me not). W Tajlandii spędzę jeszcze tydzień, a następnie z naładowanymi bateriami powrócę do Zjednoczonego Królestwa, by znów pchać powoli pokerowy kierat. Okres lenistwa przyjdzie odpokutować w późniejszym terminie, zarówno przy pokerowych stołach jak i na siłowni.



0 votes

Komentarze (0)


Azjatycka przygoda
  makan18, Mar 14 2017

Luty był pod wieloma względami symbolicznym miesiącem. Zagrałem 90 godzin w najkrótszym miesiącu w ciągu roku, co w moim wypadku jest nie lada osiągnięciem. Przy stołach spędziłem 20 dni, a więc średnia sesja trwała 4,5 godziny. O ile moja pamięć nie szwankuje, również wynik Post-Rakeback EV był najlepszym jaki kiedykolwiek odnotowałem. Jestem bardzo zadowolony ze swojej gry, nie czuje już żadnej presji podczas gry na NL2k. Oczywiście tradycyjnie przydarzyły mi się randomowe speewy, wg moich kalkulacji w lutym przegrałem w ten sposób 3-4 tysiące dolarów USA. (nieco więcej niż styczniu, jednakże mniej w przeliczeniu na BI). Jednak z miesiąca na miesiąc pracuję nad tym aby popełniać jak najmniej błędów, zdając sobie równocześnie sprawę, iż raz na jakiś czas trzeba coś odjebać




Ponadto wykonałem bardzo dużo zajęć natury administracyjnej, którymi należało się zająć w tym roku. Jako, iż każde opuszczenie przytulnego gniazdka w celu dopełnienia spraw urzędowych wyciąga ze mnie życiodajną energię, zawsze miałem tendencje do odwlekania w czasie tego nieprzyjemnego doznania. Muszę jednak stwierdzić, że poziom obsługi w angielskich urzędach jest na bardzo wysokim poziomie, cały proces przebiegł gładko i przyjemnie (oprócz tego, że kilka razy trzeba było wstać przed 12 - FML )

Dopiąłem również większość szczegółów mojej azjatyckiej podróży. 21 marca wylatuje do Tokio, w Japonii spędzę około 2 tygodni, następnie planuje spędzić 2 tygodnie dni w Tajlandii (prawdopodobnie 10 dni na Phuket i 4 dni w Bangkoku). Jako że mój towarzysz podróży przez Japonię jest psychopatą, zapowiada się sporo przemieszczania się z miejsca na miejsce. Wstępnie plan naszej objazdówki zakłada:

- Podczas 5 dniowego pobytu w Tokio mamy zamiar zobaczyć buddyjską świątynie Asakusa oraz dzielnice Hurajuku zwaną potocznie "mekką ludzi młodych".
- 1 dniowy przystanek w Matsumoto poświęcimy na odwiedziny Czarnego Zamku, następnie udamy się w głąb japońskich Alp aby zażyć kąpieli w Okuhida Onsen, oraz skosztować znakomitej wołowiny przyrządzanej przez właścicieli lokalu
- 2 dni w Takayamie, jak na standardy japońskie malutkie miasteczko, nastawione mocno na turystykę, jednakże z wyczuwalnym w powietrzu przywiązaniem do tradycji
- 1 dzień w Kanazawie, która znana jest z powodu Kenroku-en ( jednego z 3 najpiękniejszych w Japonii ogrodów), dzielnicy gejsz oraz wspaniałych owoców morza
- Na koniec osiądziemy na 5 dni w dystrykcie Kensai, w planie zwiedzanie zabytków Osaki i Kioto oraz jednodniowa wycieczka do Himeji/Hiroszimy


The Castle Black





Na horyzoncie pojawiła się również opcja wypadu do Vegas na WSOPa. Gdy zaczynałem grać w pokera udział w ME był moim największym marzeniem, jednak w ciągu kilku ostatnich lat jakoś specjalnie nie ciągnęło mnie to tego aby odwiedzić miasto Sinatry. Jako, iż jestem brytyjskim rezydentem podatkowym mogę się cieszyć wizją 0 podatku od wygranych uzyskanych w mieście grzechu. Co prawda nie tak dawno pojawiła się informacja, iż nastąpiły niekorzystne dla graczy zmiany w tej materii, jednakże wg organizatorów wszystko pozostało bez zmian.

Link Text...

W ostatnich tygodniach złapałem muzycznego bakcyla na twórczość Sir Elton Johna, doprawdy wybitny to jegomość.




Następny wpis, już z "Kraju Kwitnącej Wiśni"

Z fartem,



*****1 votes

Komentarze (3)


Staying Grounded in Reality I think this is a ver
  makan18, Feb 25 2017

( Pisałem po angielsku, więc nie chce mi się już tłumaczyć na język Mickiewicza )

Staying Grounded in Reality


I think this is a very important subject, with which I've been struggling for many years. In the past, I've often caught myself on changing my goals based on the heater I was experiencing at the time. I've had a pretty sick beginning of February, made shitload of money within the first 3 days (10% of yearly goals in 3 days? Huh.. that's not bad, isn't it?).



But this time it was a little different. This time I could control the sense of immortality, so my ego hasn't gone up through the roof. I just kept on rolling, and tried to play the best poker at any given time. However, as strange as it is, I still made a couple bad decisions, based on the fact that I was running hot, and making a mistake didn't seem to be that hurtful at the time. What's interesting, I did the most bad plays on NL200. If you play NL200-NL2k stakes, sometimes NL200 seems like play money – it happens especially after I grab a big pot on NL2k.

The great technique that helps to keep it all in perspective is making hand history notes, during or after the session. I mark hands that have a big impact on the final score but aren't visible on the adjusted win-rate graph. I analyze:
- how often did I hit my equity in a 4bet pot
- how often I had a positive/negative cooler
- how often my opponents 3betted me
- how often I grabbed a pot pf when 4/5betting
- how often I won 4b/5b pot that was played post flop
- how often my opponents hit their small equity in a big pots

The ultimate goal, is trying to not attach to daily, weekly, or even monthly results. I want to achieve such mindset, that I am able to concentrate only on the big picture. I'm sure this ability would decrease the negative impact the bad periods have on my life, therefore it would increase my overall level of well being. Of course it's just a theory, and the real life verifies it all. I know there would still be periods of both bad and good variance that would have a negative impact on my mood and my productiveness.

That's why I believe the work should never stop. Quoting one of my personal mentors, Sir Richard Branson's 'Life Is A Never Ending Learning Process', 'Many times, when I was at my low, I would lose the urge to learn new stuff. Although when I'm in a positive mental period, I would like to learn something new every day, I'm hungry for knowledge.'

The main conclusion is, don't get fooled by the periods of good variance, which make you feel pretentious about how you have it all figured out. Work hard on a daily basis, and it would eventually get You closer to being the best poker player and the best person You can be. Remember, one brick at a time...



0 votes

Komentarze (0)


" The Best Is Yet To Come"
  makan18, Feb 01 2017

Obecny rok rozpoczął się dla mnie niezbyt fartownie. Prawdopodobnie w wyniku wycieńczenia organizmu, spowodowanego degingiem w rodzinnych stronach, dopadło mnie przeziębienie. Czułem się na tyle źle, iż musiałem przesunąć swój powrót do UK o 5 dni, co oczywiście wiązało się z koniecznością zakupu nowego biletu (#Polski_pech).

Mimo przeszkód na starcie, mam silne przekonanie, iż 2017 rok będzie najlepszym w mojej pokerowej karierze. Mimo tego, iż poprzednia dwa lata były zadowalające, gdyż udało mi się wykręcić 6 cyfrowe wyniki, to jednak czułem, iż nie realizuję w pełni swojego potencjału. Jednakże biorąc pod uwagę różne okoliczności których nie byłem w stanie kontrolować, mimo wszystko odwaliłem kawał dobrej roboty. Między innymi nauczyłem się, iż obwinianie się za rzeczy, na które nie mamy wpływ, nie jest w porządku w stosunku do samego siebie. Postanowiłem wyznaczyć sobie cele, również monetarne, które zamierzam odfajkować 31 grudnia 2017 roku

Cele w pokerze online:


- Spędzić 1k+ godzin, grając NLH Cash Games
- Osiągnąć profit 150k$+
- Poświęcić 400 godzin na naukę nowych odmian/wariantów
- Wystawić ofertę coachingową dla szerszej publiki

Cele osobiste:


- Postawić "ósemkę z przodu" na wadze
- Zdrowo się prowadzić, nie dać się sprowokować do degingu złym ludziom, w których towarzystwie przebywam
- Trenować dwa razy w tygodniu na siłowni
- Doskonalić swoje umiejętności gry w squasha
- Opanować podstawy gry na gitarze
- Nauczyć się tańczyć
- Czerpać przyjemność z życia z dnia na dzień

Jestem zadowolony z pracy jaką wykonałem w styczniu, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż przez 10 dni zmagałem się z przeziębieniem. Rozegrałem 83 godziny, a więc położyłem 1 z 12 cegiełek na drodze do tysiąca godzin. Planowałem nie wrzucać wykresów z gry, gdyż mam wrażenie, iż w okresach DSa może to stwarzać dodatkową, niepotrzebną presję na wynik. Jedanakże, ponieważ DSa nie bylo, można się pochwalić :D



Podjąłem ostateczną decyzję, iż pod koniec marca wybiorę się na długo oczekiwaną podróż do Azji. Będzie to mój powrót w tamte rejony świata, gdyż między 2013-2014 roku mieszkałem przez 7 miesięcy w Tajlandii. Tym razem zamierzam rozpocząć swoją podroż przez Daleki Wschód w Japonii, w której zamierzam spędzić 12-14 dni. Następnie prawdopodobnie udam się na 2 tygodnie do Tajlandii, z krótkim międzylądowaniem w Hong Kongu lub Singapurze. Więcej informacji na temat mojej wyprawy w kolejnych wpisach. Stay Tuned ;]






0 votes

Komentarze (2)


In for a penny, in for a pound
  makan18, Jan 05 2017

Ten wpis będzie znacznie bardziej osobisty niż poprzednie. Zdecydowałem się zmienić sposób w jaki będę prowadził bloga, postanowiłem iż od tego momentu będę pisał znacznie więcej o rzeczach, które mnie inspirują oraz są dla mnie ważne. Rok 2016 był dla mnie z wielu względów przełomowy. W końcu wyemigrowałem do UK, co w moim odczuciu jest optymalnym rozwiązaniem jeżeli jest się zawodowym pokerzystą. Uporałem się z problemami zdrowotnymi, które przez kilka lat ciążyły nad moim ciałem oraz umysłem. Osiągnąłem cel monetarny, który sobie założyłem, pomimo tego iż zagrałem zaledwie 713 z planowanego 1 tysiąca godzin. Piłem niewiele alkoholu, ciągle zdrowo się odżywiałem, dzięki regularności w ćwiczeniach na siłowni udało mi się przytyć 7 kg. Fizycznie czuję się najlepiej od lat i to jest bez wątpienia moje największe osiągnięcie w roku 2016.



W listopadzie odwiedził mnie mój serdeczny przyjaciel, który tak jak ja walczy z przeciwnościami losu na platformie Party Poker Wydarzenie to zbiegło się w czasie z od dawna planowaną wyprawą na koncert Ludovico Einaudiego. Jako że mistrz występował w Glasgow, czekała nas niebezpieczna wyprawa na północ. Początkowo planowałem podróż brytyjską koleją, jednakże stęskniłem się za jazdą samochodem, dlatego postanowiłem wypożyczyć takiego czterokołowca. Dodatkowo ciałem zahaczyć o Lake Disctrict, popularny wśród turystów region bogaty w pagórki oraz jeziora. Co ciekawe, region ten był kilkukrotnym obiektem wizyt 28 prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilson, które zostały uwieczniony w książce "A President`s love affair with the lake district". Lake District zrobił na mnie wielkie wrażenie, małe urokliwe miasteczka wykraczały znacznie poza moje wyobrażenia o Anglii. Koncert był częścią trasy koncertowej zatytułowanej "Elements". Był to pierwszy, lecz na pewno nie ostatnie raz, gdy gościlem na koncercie Maestro z półwyspu apenińskiego.



(Przez lata w mojej głowie istniało przekonanie, iż Mercedes to samochód dla ludzi po pięćdziesiątce. Chyba nigdy w życiu tak się nie pomyliłem. Prowadzenie C200 to czysta przyjemność, 8 godzinna podróż była dla mnie jak wizyta w spa )



https://postimg.org/gallery/1z6tf1jn8/



Koncert był częścią trasy koncertowej zatytuowanej "Elements". Był to pierwszy, lecz na pewno nie ostatnie raz, gdy gościlem na koncercie Maestro z półwyspu apenińskiego.



Pokerowo grudzień był miesiącem przełomowym. Zdecydowałem się nie czekać do stycznia z rozpoczęciem zmagań na NL2000 (ostatecznie postanowiłem nawet nieśmiało zerknąć na NL5k). Było to dla mnie symboliczne wydarzenie. Gdy zaczynałem grać w pokera w 2007 roku, stawki NL1000 były dla mnie magiczną granicą. W tamtym momencie perspektywa gry na NL1k wydawała się być jedynie mrzonką młodzieńca marzącego o zwojowaniu świata grając w karcianą grę. Spojrzenie poza mur o nazwie NL1000, który wybudowałem w swojej głowie wiele lat temu, utwierdziło mnie po raz kolejny w przekonaniu, że większość ograniczeń istnieje jedynie w naszym umyśle. Dla wszystkich tych, którzy rozpoczynają dopiero swoje zmagania, wstawiam swój pierwszy wpis na blogu, datowany na 10 dzień października 2007.



+ Pokaż tekst +





Mam nadzieję, iż podczas wizyty w Polsce uda mi się zobaczyć film Wołyń. Film ważny dla mnie z wielu względów. Po pierwsze jestem wielkim fanem twórczości Wojtka Smarzowskiego, cenie go za wiele rzeczy, m.in. za to, iż po komercyjnym sukcesie "Drogówki", postanowił zając się tak drażliwym tematem, którego wszyscy inni unikali jak ognia. Po drugie miałem wielokrotnie okazję słuchać relację mojego dalekiego wujka, który cudem przeżył tamte wydarzenia. Bezmiar okrucieństwa, którego dopuszczali się Ukraińcy jest wręcz niewyobrażalny. Nawet kilkadziesiąt lat po tamtych wydarzeniach, tym 80- letnim wówczas mężczyzną, targały niezwykle silne emocje . W tym miejscu chce zaznaczyć, iż jestem absolutnym przeciwnikiem zrównywania wszystkich Ukrainców z banderowacami i nienawiści w jakiejkolwiek formie skierowanej w stosunku do ludzi którzy przybywają do Polski pracować na lepsze życie. Jednocześnie linia polityczna państwa naszych wschodnich sąsiadów, którzy chcą budować swój naród na gloryfikacji ścierwa zwanego "upa", może budzić jedynie odrazę. W tym miejscu zakończę ten nieprzyjemny temat i skupię się na pozytywach



Tematem przewodnim będą spotkania z ludźmi, którzy są bliscy mojemu sercu. Ludźmi, których znam niekiedy od 10-20 lat. Jest to element, za którym tęsknie najbardziej. Mieszkając w UK, daje się odczuć, iż rdzenni mieszkańcy tamtych ziem, często nie są zbyt przychylnie nastawieni do przybyszów z kraju nad Wisłą. Do tego dochodzi bariera językowa, która w moim odczuciu, sięga poza umiejętność komunikacji. Widok ludzi przewracających się na chodniku o godzinie 18 czasu lokalnego i wymiotujących przez okno taksówki, sprawił iż jeszcze raz zastanowiłem się nad koncepcją stereotypowego brytyjskiego dżentelmena. Mimo wszystkich niedoskonałości, Polska zawsze będzie dla mnie specjalnym miejscem, do którego w przyszłości na pewno powrócę na stałe.



Głównym powodem, dla którego Manchester stał się dla mnie tak przyjazny, są ludzie których miałem zaszczyt tam poznać. Mistyczna grupa "Manchester Chat" stała się niejako drugą rodziną. Jak wiadomo, żywot grindera to często życie na walizkach. Dlatego też większość ekipy, rozjedzie się po świecie w poszukiwaniu lepszego jutra, oraz przede wszystkim lepszej pogody. Na pewno najbardziej będzie mi brakowało naszych legendarnych spotkań na kawusie ( Live long and prosper Bros.) Możliwość przebywania w towarzystwie tak niesamowitych ludzi , powoduję iż wrasta chęć do tego aby stawać się jeszcze lepszym graczem i "złapać życie za rogi".



Tyle na teraz. I tak wyszedł z tego bardzo długi wpis. Moja przygoda pokerem w 2016 się zakończyła. Teraz udaję się na zasłużony 2 tygodniowy urlop od gry. 6 Stycznia zamierzam powrócić, na "drogę miłującego pokój grindera".



0 votes

Komentarze (1)


Historia mojej rutyny startowej
  makan18, Oct 20 2016

Jako stały element w przygotowaniu do sesji, rutynę startową wprowadziłem po lekurze "Treat Your Poker Like a Business". Po przeczytaniu tej książki, w mojej głowie pojawiły się analogię do świata sportu, gdyż kilkukrotnie czytałem lub słyszałem że sportowcy mają swój "magiczny rytuał" przed rozpoczęciem zawodów. Przez lata nie rozumiałem słów naszego mistrza Adama Małysza, który zawsze mówił że skupia się na najbliższych zawodach, oddaniu 2 równych skoków. Dobry występ w zawodach był dla naszej legendy najważniejszym celem a Kryształowa Kula, zdawała się być czymś bardzo odległym.

Swoją rutynę budowałem na przestrzeni lat, dodając/odejmując pewne elementy, próbując różnych wariantów. Niekiedy pewny elementy przestawały działać i należało z nich zrezygnować bądź też zastąpić czymś innym.

1. Obfity posiłek. Największy posiłek w ciągu dnia zjadam ok. 2 godzin przed rozpoczęciem wieczornej sesji. Po pierwsze, chcę zapewnić mojemu organizmowi energię na początkowe 2-3 godziny grindu. Po drugie, duża ilość zjedzonych węgli powoduje, iż po posiłku odczuwam znużenie i mogę przejść do punktu numer 2.

2. Power Nap ( staropolska drzemka). Dla mnie element absolutnie obowiązkowy, pozwala zresetować umysł po pierwszej fazie dnia oraz odbudować pokłady mentalnej energii, niezbędnej do długotrwałego grindu.

3. Prysznic/Kąpiel . Pozwala odświeżyć umysł i ciało, doskonały sposób na wyciszenie umysłu.

Kilka miesięcy temu trafiłem na artykuł, traktujący o znanych osobach, dla których drzemka była nieodłącznym elementem każdego dnia. Link Text...Zwłaszcza interesujący był dla mnie przykład Churchilla, gdyż ten brytyjski dżentelmen praktycznie odgapił ode mnie rutynę startową:D

Drzemka energetyczna pozwala mi niejako pracować na dwie zmiany, co praktykował były prezydent USA Lyndon B. Johnson.

" Lyndon B. Johnson napped, but he more than made up for it by enforcing a “double shift” on himself and his staff. Rising at 6:30 or 7 a.m. he perused newspapers, then worked until 2 pm. The first shift complete, he took to the swimming pool or engaged in another form of exercise. He then changed into pajamas and settled in for a 30-minute nap. He awoke at 4, changed into clean clothes and began his “second shift” of the day, sometimes working until 1 or 2 in the morning. "

4. Kawa - 20-30 minut przed sesją, jest to ostatnia prosta przed rozpoczęciem grindu. Kofeina powoduje przypływ energii, a sam rytuał picia kawy, pozwala mi ostatecznie wyciszyć umysł przed rozpoczęciem manewrów.

5. (Wariant alternatywny) Filmiki Motywacyjne. Ostatnio stosuje znacznie rzadziej, gdyż prawdopodobnie pod wpływem habiutuacji nie zawsze udaje mi się osiągnąć zamierzony efekt, a niekiedy efekt był wręcz odwrotny. Jednakże przez ostatnie lata, zawdzięczam temu elementowi kilkaset godzin dobrej gry, gdy udało mi się zebrać tyłek do sesji mimo, iż nie miałem na to ochoty.


Ikona sportu, jeden z największych atletów w historii. Dla mnie Floyd Mayweather to synonim słowa profesjonalista.



" ‘I`m gonna lay this brick as perfectly as a brick can be laid "



"get busy living or get busy dying"





0 votes

Komentarze (0)


Perypetie emigranta
  makan18, Oct 12 2016

Po kilku latach gdybania, wielu rozważonych scenariuszach, w końcu zdecydowałem na emigrację do Zjednoczonego Królestwa. Końcówką sierpnia, zapakowałem cześć swojego dobytku, cudem upchałem swój 32 calowy monitor, do walizki o przekątnej 33 cali i wyruszyłem kontynuować moja karierę zawodowego karciarza w ojczyźnie Monthy Pythona.

Do końca nie wiedziałem, co zastanie mnie w nowym miejscu. Sprawa Brexitu i towarzyszące jej informacje o wzroście ataków na przybyszy z kraju nad Wisła, na pewno nie wprowadzały mojego ducha w stan ukojenia. Pomimo rad lokalnego grindera o polskich korzeniach, abym poszukiwania mieszkania rozpoczął już w Polsce, postanowiłem iż wyzwanie to nie jest mi straszne i poszukiwania lokum rozpocznę dopiero będąc na miejscu. Prawdopodobnie nie była to najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjąłem. W jej wyniku wyspewowałem sporo $ na hotele, straciłem kilka cennych włosów, oraz kilka sesji. Stan emocjonalny w jakim się znajdowałem obligował bardziej do uderzania głową ścianę anizeli rozwiązywania zagadek logicznych.

Po dziesiątkach godzin spędzonych na przeglądaniu ofert, wysyłaniu maili, chodzeniu od biura do biura aby porozmawiać z agentami, którzy mimo snieżnobiałego uśmiech na twarzy mieli na mnie szczerze wyjebane w końcu udało mi się znaleźć upragniony dach nad głową. Mieszkam kilkaset metrów od centrum Manchesteru, dojście do większości miejsc zajmuje mi 10-15 minut. Ogólnie po początkowym szoku kulturowym, znowu mogę wprowadzić do swojego słownika termin " dobre życie".

Piniądz

Pokerowo wrzesień był solidnym miesiącem . W końcu wykręciłem volume, po którym nie mam ochoty schować głowy w piasek. 75 godzin gry to ciągle mniej niż bym oczekiwał, jednak po miesiącach grania 40-50 godzin, jest to dobry znak. Wynik przyjemny, jednakże ciągle za dużo słabych sesji i co za tym idzie idiotycznych błędów. No ale co zrobisz jak nic nie zrobisz, siadamy głęboko w w fotelach, zapinamy pasy i startujemy z dalszym grindem.



Przez najbliższe miesiące mogę nie mieć okazji aby podzielić się z wami wykresem. Party Poker postanowiło w końcu zaimplementować ostateczne rozwiązanie kwestii HUD-ów i od 5 października wprowadzaja anonimową historię gracza. W rezultacie po ściągnięciu rozdania, jedynie nasz nick będzie widoczny, reszta graczy będzie widniała w formacie Player1, 2 etc.

Co to oznacza dla mnie. Największą zmianę od początku mojej kariery. Ostatnia poważniejszy zwrot miał miejsce w 2013 roku, gdy opuściłem tonącą sieć Ongame (RIP), właśnie na rzecz PP. Wiele się zmieniło od tego momentu. Ilość gier drastycznie spadła, dość powiedzieć, że w 2014 roku średnia rozdań jaką rozgrywałem na godzinę na stawkach NL200-400 wynosiła ok. 730. Teraz grając NL200-NL1k rozgrywam zaledwie 500.

Mam już kilka pomysłów, jak dostosować się do tej sytuacji, jednakże raczej na pewno nie obejdzie się bez spadku hourly. Przez lata tworzyłem swój gameplan, w którym statystyki odgrywały bardzo istotną rolę, wypracowałem automatyzmy bazujące na sprawdzaniu korelacji, na pewno na początku będzie to spory szok. Jednak nie ma innego wyjścia, aniżeli się przystosować do nowej sytuacji. Zwłaszcza, iż mam wrażenie, że w perspektywie następnych lat wiele poker room-ów, powieli tą praktykę.


Na koniec ostatnia sesja Z HUD-em, mam nadzieję, iż nie ostatnia z zieloną kreską nad 0:D



Pozdro



0 votes

Komentarze (0)


Reaktywacja
  makan18, Sep 28 2016

Niestety przerwa od blogowania, była dłuższa niż zakładałem. Na początku marca dopadło mnie przeziębienie, 2 tygodnie wyjęte z życia . Gra w tym okresie to istna katastrofa, w najlepszym wypadku grałem break-even pokera. Czułem się źle fizycznie, co przełożyło się na fatalną koncentrację, mimo tego, iż regularnie wykonywałem rutynę startową. Gdy dodamy do tego okres DS, mamy gotową receptę na katastrofę.

Z serii nie próbujcie tego w domu;]



W ostatnich miesiącach nastąpiła znacząca poprawa, moja gra w końcu wróciła na właściwe tory. Forma jest ciągle nieco niższa, niż bym tego oczekiwał, jednakże biorąc pod uwagę moją dyspozycję w 2 połowie lutego oraz marcu, jestem na prawdę zadowolony z faktu, iż po raz kolejny udało się "podnieść" moją grę.



Natomiast elementem, który bardzo mocno kuleje jest ciągle volume. W pierwszych miesiącach roku byłem w stanie grać 85 godzin , dzięki temu byłem na ścieżce do 1000 godzin gry, które założyłem sobie na ten rok. Niestety później z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. W okresie od maja do sierpnia średnia czasu poświęconego na grę wyniosła niecałe 47 godzin, a więc była prawie dwukrotnie niższa w porównaniu z tempem jakie powinienem utrzymać, chcąc osiągnąć założony cel.

Na ten stan rzeczy złożyło się parę czynników. Na pewno dopadł mnie burn out, spowodowany po części lekkim znużeniem grą oraz wariancją, a po części procesem zmiany miejsca zamieszkania, który bardzo mocno siedział mi w głowie. W końcu udało się poukładać większość spraw, za parę dni w końcu będę mógł się wprowadzić do nowego mieszkania. Liczę na to, iż będzie do bodziec do tego aby w końcu powrócić do grania zadowalającej ilości godzin.

Na pewno mimo tego, iż moja gra się poprawiła dalej nie jest na takim poziomie na jakim chciałbym aby się znajdowała. Sądzę, iż w okresie kwiecień-sierpień grałem 4-5bb pokera (bliżej 4), a sądzę, iż jestem w stanie wygrywać z wr 6-8, zwłaszcza na NL400+. Niestety ciągle popełniam zbyt dużo prostych błędów, za dużo gram na autopilocie. Szacuję iż, błędy te są w 90% spowodowane wadliwym mindsetem i różnymi formami tiltu a w 10% brakiem wiedzy taktycznej.


Akcja masa

Jestem bardzo zadowolony z progresu, który poczyniłem na siłowni. 3 miesiące średnio-intensywnych treningów, w połączeniu z dietą obfitującą w 3500 kcal, sprawiły, iż udało mi się dorzucić prawie 7 kg. Jeszcze tylko kolejne 10kg i cel zostanie osiągnięty, póki co krótka przerwa spowodowana wyjazdem na zasłużony urlop oraz relokacją

Ponadto jak ręką odjął zniknęły moje problemy z dolnym odcinkiem kręgosłupa, który dosyć mocno doskwierał mi w ostatnich miesiącach. Regularne przysiady kettlami oraz ćwiczenia na dolny odcinek pleców sprawiły, iż problemy zniknęły jak ręką odjął.
Jak rzecze przysłowie, w zdrowym ciele zdrowy dup :D

Kolejny wpis, na dniach. O życiu w Zjednoczonym Królestwie itd. Stay Tuned !



0 votes

Komentarze (0)


Z nieba leci hajs
  makan18, Mar 05 2016

Jestem bardzo zadowolony z mojej pokerowej formy w lutym. Na zegarze 85 godzin, wynik z gry zadowalający. Pierwsza połowa miesiąca była jednym z najlepszych okresów w mojej karierze i na pewno najlepszym okresem w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Sądzę, iż grałem pokera z Adjusted Winrate w okolicach 8bb/100 rozdań. Praktycznie nie tiltowałem, siadałem do sesji ze świetnym skupieniem, 5 godzinne sesje mijały błyskawicznie, w końcu byłem w stanie wejść we Flow. Druga połowa była niestety sporo gorsza, znacznie więcej błędów oraz tiltu, koncentracja również lekko szwankowała. Oczywiście praca nad mindsetem to taki sam proces jak nauka aspektów technicznych gry, dlatego też cieszę się z poczynionego progresu i dążę do tego, aby każda sesja przypominała te z pierwszej połowy zeszłego miesiąca. One day at the time




Ponadto poza pokerowo, był to świetny miesiąc. Wróciłem do regularnego treningu na siłowni, rozpisałem i zacząłem stosować dietę na masę (aka. wielkie obżarstwo) oraz po latach odwlekania w końcu wybrałem się na Krav Magę. Regularnie chodziłem na strzelnice, do tej pory udało mi się przetestować Kałasznikowa, M16 oraz Glocka, w skrócie przednia zabawa. Najbliższe 3 miesiące zapowiadają się bardzo pracowicie. Chce wykręcić jak największe volume w okresie marzec-maj (270-300h). W okresie wakacyjnych jednak znacznie ciężej jest grindować, do tego gry się nieco pogarszają. Ponadto w czerwcu rozpoczyna się Euro we Francji i mam nadzieję, iż będzie trzeba poświęcić 7 wieczorów, żeby dopingować naszych chłopców


Jeżeli chodzi o jakość gier to niestety w lutym nastąpiło spore pogorszenie, zwłaszcza w drugiej połowie miesiąca, co prawdopodobnie przyczyniło się pośrednio do spadku formy. Na Party niestety dosyć mocno zaregowało, przybyło bardzo wielu zarówno bardzo dobrych jak i przeciętnych regularsów. Ratio fish/reg uległo znacznemu pogorszeniu, zwłaszcza w drugiej połowie miesiąca, gracze rekreacyjnie rzadziej przybywali żeby oddać sie rekreacji. Mam nadzieję, iż jest to jedynie przejściowa stagnacja, a nie początek przedwiosennego zastoju. Takie obrót spraw nie działa zbyt motywująco, pojawiają się wątpliwości dotyczące przyszłości naszej branży. Oczywiście nie ma sensu narzekać, trzeba pracować jeszcze ciężej, aby mieć jak największą przewagę nad fieldem.

Rąsia

Pomimo tego, iż jest to blog pokerowy, do tej pory nie wrzuciłem żadnej ręki. Dziś jest ten pierwszy raz.

https://www.weaktight.com/h/56db3bc2d39043757d8b45fd

UTG to fish grajacy 70/10, CO to bardzo dobry agresywny reg. Po standardowej izolacji 3betem i dwóch callach dochodzimy do flopa. Biorąc pod uwagę historię, metagame oraz sytuację pozycyjną uznałem, iż check będzie tutaj najlepszym zagraniem. Spodziewałem się, iż jest to moment gdy Pan fish zechce zrobić coś niekonwencjonalnego i EV ręki będzie najwyższe jeśli zagram x/shove na flopie. Ponadto uznałem, iż jeżeli sytuacja potoczy się w taki sposób, gracz na CO będzie miał bardzo cięzki call z większością swojego zasięgu, gdyż spodziewa się iż biorąc pod uwagę tendencje Pana na UTG, będę grał tam check ze swoim top rangem.

Do usłyszenia.



0 votes

Komentarze (4)




Poprzednia strona   Następna strona



Bonusy pokerowe


Streamy pokerowe



Copyright © 2019. TLPoker.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację jego regulaminu.
Serwis przeznaczony jest wyłącznie dla polskojęzycznych obywateli państw, w których uczestnictwo i reklamowanie pokera internetowego jest legalne.
Kontakt Mapa strony LiquidPoker